Legenda o Strzałce

LEGENDA O STRZAŁCE

Z Anny była miła panna,

Zwinna, rosła jak dziewanna.

Ojciec kupcem był bogatym,

Dawał jej przepiękne szaty.

Lecz Anusia, Strzałką zwana,

Z tego była ludziom znana,

Że miast sukni i korala

Łuk i strzały mieć wolała.

Skąd się nazwa Strzelin wzięła?

Od starego słowa „streła”.

Łuki tutaj wyrabiano,

Strzelców dzielnych wychowano.

W walkach wielu się wsławili

I gród w Niemczy obronili.

Tak i Strzałki to marzenie,

By strzeleckie mieć kształcenie.

Poszła do dowódcy straży,

Powiedziała o czym marzy.

Ten na Annę spojrzał z góry

A potężnej był postury.

I powiedział: „Hej! Bez ściemy!

Kobiet tutaj my nie chcemy!”.

Annie lico spąsowiało,

Zakaz dla niej to za mało.

Jużci w głowie ma plan nowy,

Szybko przyszedł jej do głowy.

Ojca zbroję wyprosiła

I nazajutrz założyła.

Idzie znowu do łuczników,

Którzy szkolą wszystkich smyków.

„Dajcie szansę, chcę być strzelcem.

Celne oko mam i serce

Do nauki i do pracy,

Tak jak wszyscy tu wojacy!”

Na to strzelec z głośnym rykiem:

„Chcesz najlepszym być łucznikiem?

Masz tu, młody, strzelaj z łuku,

Tylko nie zrób sobie kuku”.

Strzałka kołczan uchwyciła

I w mig wszystkich zachwyciła.

Tej celności i szybkości

Każdy mógłby pozazdrościć.

Nauczyciel ją ocenia:

„Talent piękny, bez wątpienia,

Chłopcze, witaj w tej drużynie.

Wiele czasu nie upłynie,

A najlepszym będziesz strzelcem

Z tak wytrwałym, dzielnym sercem”.

Rozpoczęła się nauka,

Choć łucznictwo trudna sztuka.

To zaledwie rok wystarczy,

By trafiała w środek tarczy.

Aż w osadzie dnia pewnego

Herold Bolka Świdnickiego

Święto w mieście zapowiedział.

Każdy o nim się dowiedział.

Jakby tego było mało

Wielki pokaz szykowano,

Pokaz kunsztu i celności

Dla szlachetnych, miłych gości.

Ćwiczeń było co niemiara,

Każdy się pokazać stara

Z jak najlepszej strzelca strony.

Każdy jeden niestrudzony.

Strzałka niemal oniemiała,

Gdy się o tym dowiedziała.

Bo wśród strzelców tam i ona

Przez dowódcę wyróżniona.

Na ten dzień aż rok czekali,

Księcia z księżną wyglądali.

Dzień w Strzelinie wyjątkowy,

Ludzie czapki zdjęli z głowy.

Bolka pięknie ugoszczono.

Jego żonę poproszono,

By do strzelców przemówiła,

Dobrym słowem zachęciła.

Beatrycze, księżna pani,

Wyszła naprzeciw kompanii.

Dla każdego była miła,

Nawet Strzałkę pozdrowiła.

Zanim Anna odetchnęła,

Trwoga jej serduszko zdjęła,

Bo cna księżna zarządziła,

By ją Strzałka odwiedziła.

„Kim ty jesteś, powiedz szczerze,

Bo że chłopcem, w to nie wierzę”.

Anna padła na kolana:

„Księżno, pani ma kochana,

Wybacz kłamstwa i przebrania,

Dano mi na imię Ania.

Dziewczę marzeń mieć nie może,

Nikt nam w życiu nie pomoże,

Bo nie talent się tu liczy,

Gorszy ten, kto jest w spódnicy.

To dlatego się przebrałam,

Wyjścia, pani, wszak nie miałam”.

Księżna Annę pogłaskała.

Powiedziała: „Nie płacz, mała,

Dziś spełnimy twe marzenia,

Wszystko się na świecie zmienia.

Talent, kunszt i ciężka praca

W życiu zawsze się opłaca.

Idź do swoich, bądź gotowa,

Czeka cię przygoda nowa”.

Pokaz zaczął się wieczorem,

Bolka witano z honorem.

Wzgórze tłumy wypełniły,

Race w górę wystrzeliły.

Strzelcy pięknie się sprawili,

Każdy czekał takiej chwili.

W tej osadzie nad Oławą

Nawet Bolko bił im brawo.

W końcu ludziom ogłoszono,

Że starania poczyniono,

By osada miastem była,

Bo w tym miejscu wielka siła.

Wybrać miano wśród łuczników

Najzdolniejszych wojowników.

Jeden miał wypuścić strzałę,

Bo podjęto dziś uchwałę,

Że gdzie wbije się ta strzała,

Władza miasta będzie stała.

Piękny ratusz wybudują,

Strzelin miastem proklamują.

Księżnej przypadł wybór strzelca,

Tłum odważnie ją zachęca.

W końcu pani go wskazuje,

Każdy głośno wiwatuje.

Strzałka, bo to ona była,

Na sam środek wystąpiła.

Nagle w tłumie wielka zmiana:

„Toż to dziewka, córka Jana!

Nie wypada, by dziewucha

Miała coś wśród strzelców szukać!”.

Strzałka głowę opuściła,

Księżna za nią się wstawiła.

„Czyż nie talent się tu liczy?

Gorszy ten, kto jest w spódnicy?”

Pani sukni swej dotknęła

I tym gestem tłum ujęła.

„Obie dziś wypuścimy strzały,

Przykład wszystkim dobry damy!”

Strzały dwie utkwiły w glebie,

Jedna z drugą obok siebie.

Strzelinowi akt nadano,

Później ratusz zbudowano.

Anna zaś w książęcej straży

Dopełniła swoich marzeń.


Autorzy: Tomasz Duszyński, Monika Łukasik-Duszyńska